Czy bullowate są niebezpieczne....
Ponieważ w internecie od dłuższego czasu trwa wymiana ognia między przeciwnikami bullowatych, a ich zwolennikami i dlatego, że zostałem poproszony o wypowiedź na ten temat jako behawiorysta zwierząt, chciałbym prosić obie strony o chwilowe zawieszenie broni i przyjrzenie się kilku kwestiom, które przedstawiam poniżej. Nie chodzi mi o przekonanie kogokolwiek do czegokolwiek, ale o to, by w dyskusjach na temat agresywności psów po pierwsze unikać uproszczeń, po drugie widzieć problem z szerszej perspektywy różnych uwarunkowań, takich jak historia rasy i wzorce zachowania, wpływ środowiska czy genetyka.
A zatem:
1. Niewątpliwie psy bullowate były w przeszłości psami do walk, a więc selekcjonowanymi pod względem wzorców zachowania takich jak szybki atak mający na celu unicestwienie przeciwnika, brak sygnałów ostrzegania, grożenia lub sygnałów łagodzących konflikty.
Równie ważna była odporność na ból, którą psy te mają dzięki specyficznej równowadze neurochemicznej - duży poziom endorfin i enkefalin (naturalnych opiatów) - dzięki czemu psy są równocześnie bardzo wesołe, przyjazne i serdeczne.
Jednocześnie cechowała je duża kontrola emocji, wysoki próg pobudzenia i podporządkowanie się człowiekowi - inaczej byłyby niebezpieczne.
Tak powstały stare rasy psów do walk jak bulldog angielski, bullmastif, staffordshire terier czy bullterier
2. Po wprowadzeniu zakazu walk w XIX wieku brytyjscy miłośnicy psów chcąc ocalić bardzo przyjacielskie psy zaczęli selekcjonować je pod względem przyjacielskości i socjalności, eliminując równocześnie waleczność i skłonność do konfliktów z innymi psami. Natomiast w XX wieku kryterium selekcji stał się także wygląd. W rezultacie współczesne stare rasy psów do walk wyglądają tak jak wyglądają - nie zawsze wychodzi im to na zdrowie - jednak są psami bezpiecznymi, lubiącymi kontakt społeczny (w tym dotyk) i łatwo przeżywają radość.
3. Ponieważ walki psów stały się nielegalne, powstało podziemie organizujące walki i rozmnażające psy w sposób mało odpowiedzialny. W środowisku oprychów i kryminalistów mniej cenione były 'szlachetne zapasy' bardziej natomiast krwawe jatki. Stąd nie ważne było to, że pies kontroluje swoje emocje, jest podporządkowany człowiekowi, potrafi zaprzestać walki na polecenie. Nieistotne też było to czy jest przyjazny wobec ludzi. W rezultacie powstały wybuchowe mieszańce, a także nowe rasy takie jak american staffordshire terrier czy pitbull. Ponieważ rasy te są stosunkowo młode istnieje większe prawdopodobieństwo, że wśród ich przedstawicieli znajdują się osobniki mniej zrównoważone i niebezpieczne. Nie znaczy to oczywiście, że pies pochodzący od zrównoważonych rodziców którejś z tych ras i właściwie wychowany będzie psem niebezpiecznym.
4. Zachowanie, w tym także agresywność rozumiana jako skłonność do nadmiernego reagowania agresją, jest wypadkową indywidualnych czynników genetycznych i środowiskowych. Mam tu na myśli cechy zachowania przodków psa (wiemy dziś, że lękliwość, agresywność czy brak równowagi emocjonalnej dziedziczy się w znacznym stopniu), doświadczenia we wczesnym okresie rozwoju oraz późniejsze doświadczenia. W tym sensie mówienie, że jakaś rasa psów jest agresywna jest tak samo mądre jak twierdzenie, że blondynki są głupie. Oczywiście wśród blondynek są kobiety mało błyskotliwe, a wśród psów rasy X znajdziemy agresywne osobniki. Co więcej, zwierzę mające dziedziczne predyspozycje do agresywnych zachowań i pobudliwości można często wychować na zrównoważonego psa, a ze szczeniaka po doskonale zrównoważonych i przyjaznych rodzicach można zrobić niebezpiecznego potwora.
Nie ma natomiast czegoś takiego jak gen (lub grupa genów) agresywności, tak samo jak nie ma genu miłości, bo geny nie działają w tak prosty sposób (ich ekspresja uzależniona jest od wpływów środowiska i innych czynników). Nie można w związku z tym, moim zdaniem, mówić również o rasach agresywnych.
5. Jednakże z punktu widzenia ofiary agresji, a więc biorąc pod uwagę konsekwencje ataku, jest istotna różnica między pogryzieniem przez psa w typie bull, a na przykład pogryzieniem przez spaniela. Właśnie ze względu na wspomniane powyżej wzorce zachowania wolałbym być pogryziony przez spaniela czy nawet owczarka niemieckiego, tak samo jak wolałbym (jeśli już musiałbym!) wpaść pod rozpędzony rower niż pod rozpędzony samochód.
Dlatego, możemy mówić o rasach psów, które w wypadku ataku są niebezpieczne dla człowieka i innych zwierząt. Stąd, moim zdaniem, mają sens regulacje prawne wprowadzające ograniczenia w posiadaniu i rozmnażaniu psów rasy typu bull. Bullowaty pies z zaniedbanej pseudohodowli w rękach karka z Nowej Huty może być skrajnie niebezpiecznym zwierzęciem, tak jak bullowaty z dobrej hodowli w rękach odpowiedzialnego człowieka, który ma wiedzę i serce do psów będzie przyjacielem świata i wspaniałym psem rodzinnym (także dzięki wspomnianym endorfinom w mózgu :).
6. Jeśli ktoś, kto ogłasza się ekspertem lub znawcą psów powie w mojej obecności, że bullowate (lub jakiekolwiek inne psy) są agresywne lub że mają gen agresji musi się liczyć z tym, że go dotkliwie pogryzę. Z litości i dlatego, że nie jestem agresywny nie pogryzę laików, osób, którym zły los nie dał rozumu (w tym polityków) i ludzi złej woli (głównie polityków).
To wszystko co mam do powiedzenia na ten temat (na razie)
Andrzej Kłosiński
COAPE Polska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz